Ostatnimi czasy na łamach prasy pojawiło się kilka wiadomości dotyczących konfliktu Jarno Trullego w Toyocie. Rzekomo kierowca jest skonfliktowany z zespołem. Tymczasem Trulli wszystkiemu zaprzeczył i wskazał osobę, która jego zdaniem jest jedyną niechcącą go z całego zespołu Toyota F1.
Nie wiadomo, czy obecni kierowcy zespołu pozostaną w nim na przyszły rok. Prezydent Toyoty zabiega bowiem o Kimiego Raikkonena. Fin jest bardzo drogi i według Hewetta zabraknie pieniędzy dla Trullego.
Mówi się o tym, że negocjacje płacowe Trullego z Toyotą są w podobnym stadium jak negocjacje Buttona z Brawnem. Oznacz to, że Trulli niemal na pewno nie dogadał się z władzami Toyoty.
Dla porównania prezydent Toyoty komplementował młodszego kolegę Włocha, Glocka. Szczególne wrażenie wywarło na nim zajęcie drugiego miejsca podczas Grand Prix Singapuru. Nie wspomniał on jednak o identycznym rezultacie Trullego w poprzedzającym Singapur Grand Prix Japonii na Suzuce.
Trulli jest wyraźnie sfrustrowany takim traktowaniem i widać to było podczas wypadku na Interlagos, do którego doszło między nim i Sutilem. Włoch po opuszczeniu kokpitu, zamiast udać się poza tor podbiegł w kierunku Sutila i prawie rzucił się na niego z pięściami.
Trulli odpowiedział swojemu szefowi za pośrednictwem komentatora F1 ze stacji ITV-F1. Powiedział, że podczas zorganizowanego po triumfi w Japonii przyjęcia, na którym było około 80 osób nie było nikogo, kto niechciałby go w przyszłym roku. Po czym jednak dodał, że był w sumie jeden taki. Miał na myśli swojego szefa.
Przyszłość Trullego zostanie rozszrzygnięta 15 listopada. Do tego czasu Włoch nie podejmie żadnych decyzji dotyczących jego przyszłości w F1.
Trulli ma szansę na starty w jednym z nowych zespołów takich jak Lotus, w którym ma kilku znajomych. Z całą pewnością kierowca ten przeżywa teraz swoje odrodzenie i jego jazda jest na najwyższym poziomie.
Odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź