Robert Kubica zaliczył cudowny występ na wąskich ulicach Monte Carlo. Polak stanął na najniższym stopniu podium. Dwa pierwsze miejsca zdobył należący do austriackiego koncernu Red Bull Racing.
Mark Webber wygrał swój drugi wyścig z rzędu. Sebastian Vettel dzięki udanemu manewrowi wyprzedzania na starcie przesunął się o jedną pozycję spychając Roberta Kubicę na trzecie miejsce.
Wyścig był często przerywany z powodu wypadków, ale Webber zachował zimną krew i za każdym razem wypracowywał przewagę.
Wyścig zakończył się kontrowersyjnym manewrem wyprzedzania, kiedy to Michael Schumacher wyprzedził Fernando Alonso na ostatnim okrążeniu, przez większość którego kierowcy podąrzali za samochodem bezpieczeństwa. ów samochód zjechał dopiero tuż przed prostą mety i prawdopodobnie manewr siedmiokrotnego mistrza świata na dwukrotnym mistrzu świata zostanie uznany za legalny i obędzie się bez większych kar.
Kubica tuż po starcie musiał odpierać ataki Lewisa Hamiltona i Felippe Massy. Jakimś cudem to się udało i Polak dowiózł trzecie miejsce aż do samego końca.
Pierwszym "rozbitkiem" został Nico Hulkenberg, który roztrzaskał swojego Williamsa już na pierwszym okrążeniu podczas przejazdu przez tunel. Wypadek ten był wymarzoną okazją dla Fernando Alonso aby nadrobić straty, gdyż Hiszpan jechał wówczas na ostatnim miejscu, a spowodowane to było wypadkiem, który miał miejsce jeszcze podczas treningów w sobotę. Wtedy to Hiszpan uszkodził swój bolid na tyle mocno, że nie mógł wziąć udziału w kwalifikacjach. Alonso zjechał do alei serwisowej i dał zadość regulaminowi wymieniając opony z miękkiej na średnio twardą mieszankę.
Samochód bezpieczeństwa pojawił się po raz drugi, gdy maszyny nie opanował Barrichello. Zirytowany Brazylijczyk wyrzucił swoją kierownicę na tor wprost pod koła przejeżdżającego bolidu Hispania Racing. Wyścig został wznowiony chwilę później, ale nie nadługo. Samochód bezpieczeństwa musiał wyjechać raz jeszcze z powodu ...przesuniętej pokrywy studzienki kanalizacyjnej!
Kolejnym ciekawym wydarzeniem na torze był groźnie wyglądający wypadek pomiędzy Jarno Trullim i Karunem Chandhokiem. Włoch jakby zirytowany przez fakt, że teoretycznie słabszy bolid podąża tuż przed nim na punktowanej pozycji bezceremonialnie w niego uderzył. Lotus Trullego został podbity przez samochód HRT i o mało ci nie skrucił o głowę kierującego nim Hindusa. Na szczęście obyło się bez ofiar.
W ten sposób już raczej spokojnie (poza incydentem pomiędzy Schumacherem i Alonso) kierowcy dojechali do mety za samochodem bezpieczeństwa.
Odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź