Logowanie

Zwycięstwo Vettela w Grand Prix Malezji

Vettel Sepang Malaysia

Sebastian Vettel odniósł czwarte z rzędu zwycięstwo. "Cherubinek" nie pozostawił szans swoim rywalom. Jako drugi do mety dojechał Jenson Button. Świetnie pokazał się Heidfeld, dając Renault drugie z rzędu podium.

Na starcie Vettel obronił swą pozycję przed atakiem Hamiltona. Walka startujących z pierwszej linii kierowców oraz świetny start Heidfelda sprawiły, iż kierowca Renault wyprzedził na starcie Hamiltona i aż do pierwszej zmiany opon powstrzymywał Brytyjczyka dając jednocześnie szansę Vettelowi na odjechanie. Słaby start zanotował natomiast Mark Webber. Australijczyk spadł na 10. miejsce. Powodem był niedziałający KERS. Dobry start zanotował również Witalij Pietrow.

Hamilton borykał się z problemami od czasu nazbyt długiej wymiany opon, przez którą został wyprzedzony przez swojego partnera z zespołu McLaren. Poza tym Button był znacznie szybszy na torze i odjeżdżał Hamiltonowi. Słabe tempo McLarena sprawiło, iż został on dogoniony przez Ferrari prowadzone przez Hiszpana Alonso. Jak wiadomo obaj panowie za sobą nie przepadają, można się było spodziewać nerwowych manewrów. Ten scenariusz się ziścił. Hiszpan był znacznie szybszy o chodź nie działał mu system DRS, to zaatakował i... uderzył przednim skrzydłem w tylnią oponę Hamiltona. Alonso natychmiast zjechał po nowy nos. Tempo Hamiltona wyraźnie spadło. Wyprzedzony przez Heidfelda i Webbera, na cztery okrążenia przed finiszem zjechał po nowy komplet ogumienia i stracił kolejne pozycje. Ostatecznie Alonso na mecie zameldował się szósty, a Hamilton siódmy. Po wyścigu obaj kierowcy otrzymali 20-sekundowe kary. Hamilton za więcej niż jeden manewr obronny przed atakiem Alonso, a Alonso za spowodowanie kolizji z Hamiltonem. W efekcie pozycja Hiszpana pozostała niezmienna, a Brytyjczyk spadł o jedno miejsce na ósmą lokatę.

Na ostatnich okrążeniach wyścigu doszło do jeszcze jednego niecodziennego incydentu. Naciskany przez Hamiltona, Rosjanin popełnił błąd i na jednym z zakrętów pojechał za szybko. W efekcie tego wyjechał poza tor na betonowe pobocze i postanowił powrócić na niego po najprostszej linii - przez zieloną wysepkę. Jak się jednak okazało, konstruktorzy toru najprawdopodobniej nie przewidzieli możliwości takiego manewru. Wjeżdżający na wyspekę bolid Renault wzbił się ponad ziemię i spadł na tor, a następnie zatrzymał się na wyspece po drugiej stronie toru demolując przy okazji znak oznaczający odległość do najbliższego zakrętu. Jak się później okazało, podczas upadku w bolidzie Renault złamał się drążek kierownicy. Kamera z bolidu Pietrowa pokazała komiczną sytuację, w której Rosjanin nerwowo próbuje zamontować z powrotem urwaną kierownicę.

Odpowiedzi

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.