
Zespół Toro Rosso podpisał w zeszłym tygodniu kontrakt z Sebastienem Bourdais na sezon 2009. Poprzedni rok nie był zbyt udany dla Francuza, który zakończył sezon dopiero na 17 pozycji. W tym roku będzie musiał udowodnić swoją przydatność dla zespołu podczas bezpośredniej rywalizacji z debiutującym w F1 Szwajcarem Sebastianem Buemi.
Jeśli Franzuz wyjdzie z tej rywalizacji zwycięzko to o ile nie wydarzy się coś niespodziewanego (typu Bruno Senna czy Hulkenberg w Toro Rosso) może być spokojny swojego miejsca. Jeśli tę rywalizację przegra popadnie w dużo większe tarapty niż w poprzednim roku. Na jego miejsce może czekać nie tylko Takuma Sato, ale także wspomniany Senna, Hulkenberg i inni debiutanci. Nie daję mu wówczas szansy na przedłużenie kontraktu. Ostatecznie zadecyduje fakt, czy zespół dokonał postępu większego niż w poprzednim roku.
Co do wyboru Bourdaisa a nie Sato odpowiedział Mateschitz:
Tak naprawdę nie było poważnej alternatywy dla Bourdaisa, bo chociaż Sato radził sobie dobrze na testach to z nim na pokładzie startowalibyśmy praktycznie z tego samego miejsca, co przed rokiem. Bourdais jest już bogatszy o pewne doświadczenia. Takuma jest doświadczony i nie wykluczam, że zdecydujemy się skorzystać z tego potencjału.
Mimo, że Bourdais wygrał rywalizację o miejsce w kokpicie z innymi kierowcami, to przez cały sezon ich oddech zajego plecami będzie bardzo wyraźny i Francuz powinien zacząć się go obawiać już teraz.